Zespół Auto Fus BMW Team zdał na ocenę celującą trudny sprawdzian, który przyniosły poznańskie zawody Mistrzostw Europy Alpe Adria oraz WMMP.
Kolejne zawody o punkty w klasyfikacjach Mistrzostw Europy federacji Alpe Adria oraz Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostwach Polski, które w ubiegły weekend odbyły się na torze w Poznaniu, były próbą nie tylko dla zawodników, ale także dla całego teamu. Test ten zespół Auto Fus BMW Team zdał w stu procentach. Udowodnił tym samym sobie, kolegom z paddocku, kibicom oraz sponsorom, że mimo bardzo młodego wieku, jest w stanie sprostać nawet najtrudniejszym sytuacjom.
Ogromny potencjał zespołu pokazał Gwen Giabbani, który jadąc zupełnie seryjnym motocyklem, z seryjnym silnikiem i seryjnym układem hamulcowym, nie pomijając klocków hamulcowych, wykręcał czasy na granicy rekordu toru. Podczas sobotniego wyścigu francuski kierowca BMW S1000RR stracił do zwycięzcy zaledwie dwie dziesiąte sekundy. Trudniejszy dla Gwena okazał się niedzielny wyścig klasy Superstock 1000. Francuz rozpoczął walkę od błędu na starcie, który kosztował go kilka pozycji. Po odzyskaniu drugiej lokaty Giabbani zdecydował się na defensywną jazdę, gdyż odległość dzieląca go od Meklaua była zbyt duża, aby móc walczyć o najwyższy stopień podium.
„Sobotni wyścig był świetny. Stoczyliśmy z Meklauem wspaniały pojedynek. Na finiszu różnica pomiędzy nami była bardzo mała, ale to on pierwszy był na mecie. W niedzielę zepsułem start i przez pierwszych kilka okrążeń musiałem odrabiać ten błąd. Meklau był już zbyt daleko, więc postanowiłem utrzymać drugie miejsce i dowieźć do mety 20 punktów. Jestem dumny z naszego zespołu Auto Fus BMW Team. Wszyscy bardzo ciężko pracują, dzięki czemu z każdym wyścigiem stajemy się coraz lepsi i silniejsi.” – komentuje Giabbani.
Dla drugiego kierowcy teamu, znajdującego się pod opieką firmy BMW Auto Fus, weekend upłynął pod znakiem wzlotów i upadków. Hubert Tomaszewski, pomimo bardzo dobrego tempa jazdy, pechowo zakończył drugi sobotni trening kwalifikacyjny. Następstwem uślizgu przedniego koła podczas hamowania do zakrętu na końcu prostej startowej było wypadniecie poza tor w scenerii kozłującego motocykla i latających kamieni. Rzeźnik na szczęście nie odniósł poważniejszych obrażeń, ale uszkodzenia w motocyklu były zbyt duże, aby wyeliminować je do sobotniego wyścigu. Jednak mechanicy zespołu do późnych godzin nocnych ciężko pracowali, aby BMW S1000RR z numerem 111 mogło stanąć na starcie niedzielnej rundy Mistrzostw Europy Alpe Adria. Gdy już ta nadeszła i rozpoczął się wyścig w klasie Superbike, swoje trzy grosze postanowiła wtrącić pogoda, która promienie słoneczne zamieniła na rzęsisty deszcz. Wyścig został przerwany, a po zmianie opon zawodnicy ponownie przystąpili do procedury startu.
Taki postęp wydarzeń ucieszył Tomaszewskiego. Szybkie starty to jego mocna strona, co potwierdził przebijając się z ósmego miejsca tuż za plecy Meklaua, startującego z pole position. Jednak wraz z nasilającym się deszczem narastało ryzyko upadku, dlatego Hubert skoncentrował się na dowiezieniu do mety punktów za piąte miejsce.
„Minione zawody uważam za bardzo dobre dla zespołu. Musieliśmy zmierzyć się z nowym doświadczeniem i mu sprostaliśmy. Bardzo cieszę się z wyniku Gwena. Jego tempo jazdy na kompletnie seryjnym motocyklu świadczy o potencjale tej maszyny. Niedzielny wyścig klasy Superbike Mistrzostw Europy Alpe Adria był zwariowany przez pogodę. Wprawdzie startowało kilku zawodników mniej niż podczas ostatniej rundy Mistrzostw Europy Alpe Adria w Moście, gdyż są kontuzjowani, ale tak, czy inaczej 5. miejsce ogromnie cieszy. W sobotę niestety nie mogłem wziąć udziału w wyścigu swojej klasy. Po upadku w kwalifikacjach mogłem jedynie kibicować Gwenowi. Pełne ręce roboty mieli natomiast nasi mechanicy, którzy dzięki wspaniałemu zapleczu technicznemu, zapewnionemu przez firmę BMW Auto Fus odbudowali mój motocykl i mogłem wystartować w niedzielnym wyścigu. W tym miejscu chcę bardzo serdecznie podziękować Tomkowi Kubiakowi i Łukaszowi Marszałkowi. Panowie jesteście wielcy!” – mówi Hubert Tomaszewski
Kolejne zawody Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski odbędą się za trzy tygodnie, 2-4. września na Torze „Poznań”. Wówczas poznamy ostateczny wygląd tablic klasyfikacji generalnych, gdyż będzie to już niestety ostatni w tym sezonie weekend wyścigowych emocji. Wszystkich bardzo serdecznie zachęcamy do przyjechania w tych dniach na poznański tor, a posiadaczy motocykli BMW i nie tylko zapraszamy do odwiedzenia naszego boksu.
Informacja: Media Motosport PR
Po ponad dwóch miesiącach ścigania się na europejskich torach karuzela Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski powraca na polską ziemię. W najbliższy weekend, 5-7. sierpnia sympatyków dużej prędkości oraz torowej walki czeka potężna dawka emocji i adrenaliny. Zespół Auto Fus BMW Team już jest na miejscu i przygotowuje się do występu w tej niecodziennej imprezie.
Od środy paddock toru „Poznań” wypełniają zespoły wyścigowe z całej Europy, które przyjechały, aby zmierzyć się w kolejnych rundach Mistrzostw Europy Alpe Adria, Mistrzostwach Endurance Alpe Adria oraz WMMP. Do udziału w zawodach zostało zgłoszonych ponad 200 kierowców, którzy o punkty walczyć będą od czwartku do niedzieli. Wśród nich zobaczyć będzie można zespół Auto Fus BMW Team, którego barwy reprezentują Gwen Giabbani oraz Hubert Tomaszewski.
Pierwsza tegoroczna runda wyścigów motocyklowych o punkty w Mistrzostwach Polski, która notabene również odbyła się na nitce poznańskiego toru, była bardzo udana dla ekipy spod bandery warszawskiego dealera pojazdów BMW. Wówczas Giabbani zdobył komplet punktów, wygrywając oba wyścigi w swojej klasie Superstock 1000, a „Rzeźnik” oddał po dłuższej przerwie dwa dobre starty w klasie Superbike. Obaj kierowcy liczą, że najbliższe zawody w Poznaniu również okażą się szczęśliwe i zakończą się dobrymi wynikami.
Gwen Giabbani:
„Ostatnie rundy nie były dla mnie wymarzone. W Słowacji zniszczyłem oponę już po trzech pierwszych okrążeniach, a podczas zawodów w czeskim Moście, mimo rewelacyjnych czasów w kwalifikacjach, zaliczyłem upadek już na pierwszym okrążeniu. Ale teraz wszystko jest w najlepszym porządku, moja motywacja do walki, zwycięstwa jest taka sama, jak na początku sezonu i z tym nastawieniem jadę do Poznania. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby zdobyć jak największą liczbę punktów i zakończyć sezon z dobrym wynikiem. Teraz nie myślę o mistrzostwach, lecz o tym, by wsiąść na motocykl i pojechać szybko, dobrze się przy tym bawiąc.”
Hubert Tomaszewski:
„Przed nami jeszcze dwie podwójne rundy, które nadal mogą wiele zmienić w tabeli kwalifikacji generalnej, dlatego tym bardziej cieszę się, że są cztery wyścigi. Musimy kontynuować ciężką pracę, którą włożyliśmy w zespół i dążyć do jeszcze lepszych wyników.”
Informacja: Media Motosport PR
Hubert Tomaszewski wywalczył znakomite siódme miejsce w wyścigu klasy Superbike podczas Mistrzostw Europy Alpe Adria w czeskim Moście.
Po ponad miesięcznej przerwie zawodnicy polskiej sceny wyścigów motocyklowych już po raz kolejny w tym sezonie spotkali się na torowej pętli. Uczestników Mistrzostw Europy Alpe Adria i WMMP gościł w ubiegły weekend Autodrom Most, położony w północno-zachodniej części Czech.
Zespół Auto Fus BMW Team na zawody do naszych południowych sąsiadów jechał przygotowany na najgorsze z możliwych warunków, czyli niską temperaturę i opady deszczu. Przy takiej aurze odbyły się czwartkowe i piątkowe treningi, jednak w sobotę oraz niedzielę było już ciepło i słonecznie.
Hubert Tomaszewski, reprezentujący barwy warszawskiego dealera pojazdów BMW, po klasyfikacjach, w których zajął 14. lokatę nie był w pełni usatysfakcjonowany. BMW S1000 RR „Rzeźnika” spisywało się fenomenalnie, ale on sam wiedział, że popełnił błędy, kosztujące go kilka pozycji. Na szczęście przed niedzielnym wyścigiem znalazł sposób na ich wyeliminowanie. Dowiódł tego świetną jazdą, która dała mu znakomite siódme miejsce na mecie wyścigu klasy Superbike Mistrzostw Europy Alpe Adria i tym samym piątą lokatę w klasyfikacji WMMP.
Hubert Tomaszewski:
„Jestem bardzo szczęśliwy z wyniku, bo był to trudny wyścig. Dwukrotnie był on przerywany z powodu wypadków. Przed trzecim startem mieliśmy kilkanaście minut przerwy, aby służby techniczne mogły przygotować tor. Po takich wahaniach nastrojów zawodnik musi skoncentrować się ponownie, dlatego emocje były ogromne. Na szczęście mnie ominęły przygody i do końca wyścigu jechałem dobrym tempem. Liczyłem na miejsce w pierwszej dziesiątce, ale nie spodziewałem się siódmej pozycji. To zasługa nie tylko moja, lecz całego teamu Auto Fus BMW. Tworzą go wspaniali ludzie, którzy są dla mnie jak rodzina.”
Zupełnie odmiennie potoczyły się losy Gwena Giabbani. Reprezentant Auto Fus BMW Team w klasie Superstock 1000 po pierwszych sobotnich kwalifikacjach zajmował pole position, natomiast w drugiej sesji szybsi od Francuza, o zaledwie setne sekundy, byli jedynie Michal Filla i Andreas Meklau, którzy w pełni wykorzystali opony kwalifikacyjne. Biorąc pod uwagę tempo Gwena na oponach wyścigowych, gdzie był on blisko o sekundę szybszy od Czecha i Austriaka, na niedzielny wyścig cały zespół czekał w pełnym optymizmie. Ten niestety rozpoczął się fatalnie dla Giabbaniego. Na hamowaniu do przedostatniego zakrętu pierwszego okrążenia przednie koło w motocyklu Gwena straciło przyczepność i zakończył on wyścig w żwirze.
Gwen Giabbani:
„Nie mam pojęcia, co się stało, po prostu nagle uciekło mi przednie koło i wylądowałem na poboczu. Jestem wkurzony, bo po sobotnich kwalifikacjach wierzyłem, że będzie to dla mnie udany weekend. Do kolejnych zawodów pozostało bardzo mało czasu i musimy skupić się na przygotowaniu do nich.”
Na wszystkie zawody z udziałem zespołu Auto Fus BMW Team bardzo chętnie przyjeżdżają jego główni sponsorzy, ale w Czechach niestety zabrakło właścicieli warszawskiego salonu pojazdów spod znaku wirującego śmigła. Mimo tego Tomasz Fus i Piotr Fus bacznie śledzili, co działo się na torze w Moście.
Piotr Fus:
„Jestem bardzo zadowolony z występu Huberta. Odrodził się niczym Feniks z popiołów. Wiem, jaki jest zdeterminowany i że to na pewno nie było jego ostatnie słowo. Z kolei wiadomość o upadku Gwena bardzo mnie zasmuciła. Chciał wystąpić jak najlepiej, ale niestety zaliczył upadek. Nie ma on już większych szans na odzyskanie tytułu Mistrza Polski, ale będziemy walczyć o tytuł wicemistrzowski. Jego zdobycie i tak będzie ogromnym sukcesem, gdyż jest to debiutancki sezon naszego zespołu w wyścigach motocyklowych. Wnioski ze wszystkich doświadczeń, zarówno tych dobrych, jak i złych, wyciągniemy na przyszły rok.”
Informacja: Media Motosport
Gregory Junod na półmetku sezonu Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski jest liderem klasyfikacji generalnej w klasie Superbike. Przedstawiamy rozmowę z zawodnikiem zespołu Suzuki GRANDys duo.
Mamy za sobą połowę sezonu WMMP, jak oceniasz dotychczasowe wyścigi?
Jestem całkiem zadowolony, ale nie zupełnie. Pierwszy weekend w Poznaniu był bardzo ciekawy, gdy walczyłem z Gwenem Giabbani i Andym Meklau, ale Słowacja nie była doskonała. Byłem pierwszy raz na tym torze i nie mogliśmy znaleźć idealnych ustawień motocykla, żeby utrzymać tempo Andiego.
Który wyścig był najlepszy w twoim wykonaniu, a o którym chciałbyś zapomnieć?
Drugi wyścig w Poznaniu, gdy wygrałem klasyfikację GRANDys duo Formula X-Treme był najlepszy, a zapomnieć chcę o Słowacji. Nie mogłem odnaleźć się na motocyklu, więc jadąc wolniej dbałem tylko o punkty do klasyfikacji generalnej. To nie było komfortowe, ponieważ zawsze chcę walczyć o zwycięstwa.
To twój pierwszy sezon w mistrzostwach Polski, jak oceniasz te wyścigi?
Uwielbiam przyjeżdżać na mistrzostwa Polski, szczególnie, gdy wyścigi połączone są z Alpe Adria. Występy w Polsce są szansą na zmierzenie się z tak dobrymi zawodnikami, jak Gwen Giabbani czy Andy Meklau.
Następny wyścig odbędzie się w Moście, torze którego jesteś rekordzistą i gdzie zadebiutowałeś w zespole Suzuki GRANDys duo. Szykujesz się specjalnie na te zawody?
Most jest specjalnym torem, ponieważ podczas mistrzostw Szwajcarii rok temu pobiłem rekord okrążenia i tam debiutowałem w mistrzostwach Polski z Suzuki GRANDys duo. Do każdego wyścigu przygotowuję się tak samo, ale tu mamy ułatwione zadanie, ponieważ posiadając rekord toru wiemy jak ustawić motocykl. Jednak nadal będę spał z moim pluszowym misiem i przed wyścigiem pójdę na dłuższe posiedzenie w
ustronnym miejscu. Nie lubię zmieniać swoich rytuałów.
Którego zawodnika najbardziej obawiasz się w walce o tytuł Mistrza Polski?
Szanuję wszystkich rywali, ale nie obawiam się żadnego. Jeśli nie szanujesz swoich rywali nie zasługujesz na to, żeby być na torze. Jeśli jednak obawiasz się chociaż jednego lepiej nie stawaj na starcie….
Jeździsz w jednym zespole z Andy Meklau, to jest motywujące?
Andy jest jak każdy inny konkurent na torze, startuję, żeby go pokonać. Gdy zakładam kask nie ma znaczenia z kim się ścigam i chcę być pierwszy. Po za torem nasze relacje są wspaniałe, mogę się od niego wiele nauczyć, a jego rady są bezcenne. Być w zespole z legendą wyścigów to wspaniałe uczucie.
Informacja: Suzuki GRANDys duo Team
Trzecia runda Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski była dla reprezentantów zespołu Auto Fus BMW Team niczym roller coaster. Przebiegła pod znakiem naprzemiennych uniesień i spadków.
Kolejne zawody tegorocznego sezonu WMMP, które odbyły się w ubiegły weekend na słowackim torze Slovakiaring, przebiegły nie do końca po myśli reprezentantów zespołu pod banderą warszawskiego dealera pojazdów marki BMW. Kumulacja wszystkich nieprzewidzianych sytuacji, których doświadczyli członkowie zespołu Auto Fus BMW Team udowodniła, że należy być czujnym i zawsze na wszystko przygotowanym.
Gwen Giabbani od pierwszego wyjazdu na tor borykał się z problemami związanymi z tylną oponą. Na ich rozwiązanie francuski kierowca i jego mechanicy poświecili praktycznie wszystkie treningi, łącznie z kwalifikacjami, w których udało się wywalczyć szóste pole startowe. Optymizm Gwena przywrócił mu wiarę w dobry wynik. Jednak krótko po starcie wyścigu ponowie pojawiły się problemy z ogumieniem – tym razem z przednią oponą, która zużyła się zaledwie po trzech okrążeniach. Giabbani nie mógł już koncentrować się na jak najszybszej jeździe, lecz walczyć o dojechanie do mety. Cel ten udało się osiągnąć kierowcy motocykla BMW z numerem 40. Finiszował on na piątym miejscu w kwalifikacji Mistrzostw Europy Alpe Adria i jako drugi zawodnik w tabeli Mistrzostw Polski.
Gwen Giabbani:
„Jestem rozczarowany. Mogliśmy zdobyć lepszy wynik. Nasi rywale okazali się tym razem lepsi od nas, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by się zrewanżować. Wierzę, że następnym razem będzie lepiej. Zostało jeszcze pięć wyścigów, więc walka o tytuł Mistrza Polski jest jak najbardziej aktualna.”
Uczucia pełnej satysfakcji nie doznał także startujący w klasie superbike Hubert Tomaszewski. Walka o miejsce na starcie rozpoczęła się dla „Rzeźnika” pozytywnie. Po pierwszych treningach kwalifikacyjnych Tomaszewski plasował się na 11. miejscu Mistrzostw Europy Alpe Adria i tym samym na czwartym miejscu w klasyfikacji Mistrzostw Polski. Na drugą rundę kwalifikacyjną postanowiono jednak wyposażyć BMW S1000RR z numerem 111 w inne przełożenie. Decyzja ta okazała się niezbyt trafiona, gdyż Hubert stracił jedną lokatę spośród zawodników WMMP, a w klasyfikacji Alpe Adria spadł na 18. pozycję.
Przed rozpoczęciem wyścigu reprezentant Auto Fus BMW Team dopatrywał swojej szansy w szybkim starcie i owa strategia sprawdziła się. Jeszcze przed pokonaniem pierwszego zakrętu Tomaszewski awansował o sześć pozycji. Kilka chwil później niestety spadł na koniec stawki, kiedy to jeden z rywali zmusił go i trzech innych kierowców do wyjazdu poza nitkę toru. Odrabianie strat odbywało się w dobrym tempie. Do ostatniego okrążenia Tomaszewski wspiął się w okolice miejsca 12. i gdy pozostało jedynie dojechać do mety, na torze pojawił się deszcz. Wówczas Hubert Tomaszewski popełnił błąd w odczycie sygnałów nadawanych przez sędziów flagowych, co kosztowało go utratę 5 miejsc.
Hubert Tomaszewski:
„To była zwariowana runda. Żałuję takiego głupiego błędu, związanego z flagami. Ale to dla mnie kolejne doświadczenie. Cieszę się, że następna runda jest dopiero za pięć tygodni. W końcu będę miał czas, aby spokojnie potrenować. Wiem, co muszę poprawić i zamierzam nad tym popracować. Okazją do tego będzie kolejna impreza z cyklu Speed Day, w której znów chcę wziąć udział.”
Przystankiem kolejnej rundy Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski będzie czeski Most. Zawody odbędą się w terminie 22-24. lipca. Z kolei dwie ostatnie rundy rozegrane zostaną już w Polsce, na torze w Poznaniu, gdzie miejmy nadzieję nie zabraknie kibiców.
Informacja: Media Motosport